 | | |
Drodzy sympatycy, krytycy, wrogowie i internauci, którzy przypadkowo zabłąkali sie na te strony, niniejszym ogłaszm, że na miesiąc opuszczam swoje stanowisko i udaję się na... pustynię ( w dosłownym tego słowa znaczeniu). Z góry przepraszam wszystkich, którzy tak długo będą oczekiwać na moją reakcję. Piszcie jednak, proszę. Po powrocie postaram się odpowiedzieć wszystkim i zająć wszystkimi zgłaszanymi problemami ze zdwojoną energią.
Pozdrawiam serdecznie,
Tomasz Witkowski
|
Ilekroć odkrywam jakieś absurdy w działaniach psychologów lub naukowców w ogóle, mam wrażenie docierania do pewnych granic. A jednak za chwilę pojawia się coś, co przewyższa poprzednie odkrycia. Tym razem zostałem wprawiony w kompletne osłupienie za sprawą czytelniczki tego bloga, która przesłała mi informację o działalności niezwykle egzotycznego psychologa - jedynego żyjącego potomka Piastow (jak sam twierdzi). Pewne wyobrażenie o jego działaniach można wyrobić sobie na podstawie czegoś w rodzaju certyfikatu, który sam sobie wystawił.
Książę jest tylko Księciem, bowiem tytułu Króla zrzekł się na rzecz Matki Boskiej. Nie, to nie żarty, ja sam podobnie myślałem, kiedy zaglądałem na jego strony. To nie pełna poczucia humoru mistyfikacja. Książę istnieje, pracuje jako psycholog, prowadzi poradnię i powołuje się na czlonkostwo w Polskim Towarzystwie Psychologicznym. Jest autorem nowatorskiej Chirurgii Głębinowej Psychologicznej, przy pomocy której leczy z masturbacji, homoseksualizmu, prób samobójczych, paraliżu, ratuje osoby, na które wydano wyrok śmierci itd. itp. Książę prowadzi również Krolewski Uniwersytet Psychoterapii i Poradnictwa "Chirurgii Głębinowej - Psychologicznej Marka Świętopełka Zawadzkiego". O wszystkich osiągnięciach Księcia i o jego niezwykłych możliwościach można przeczytać stronach internetowych http://www.psycholog.5t.pl/.
O leczeniu masturbacji przez wybitnie uzdolnionego psychologa przeczytacie tutaj.
Więcej na temat osiągnięć w leczeniu gejów tutaj.
O poglądach politycznych Księcia i jego działalności społeczno-politycznej można dowiedzieć się z nagrań telewizyjnych.
W całym tym szaleństwie zastanawia jedno, dlaczego Polskie Towarzystwo Psychologiczne nie interweniuje w takich przypadkach? A co inni psychologowie? Czy ktoś zna na to odpowiedź? Próbowali ją zdobyć dziennikarze. Oto jedna z nielicznych jaką uzyskali:
"– Świętopełk Zawadzki? O Jezus Maria – wzdycha profesor Anna Matczak, psycholog z Uniwersytetu Warszawskiego, gdy dzwonię do niej, by dowiedzieć się czegoś więcej o naukowej karierze księcia. – Pan Zawadzki rzeczywiście uczęszczał do mnie na studium doktoranckie, ale nie pojawiał się na zajęciach miesiącami. Może to i dobrze, bo mieliśmy kłopoty z porozumieniem. Teorie, które mi prezentował, były dziwne i chaotyczne. Jak u każdego chorego człowieka, a on z pewnością jest zaburzony – mówi. – Czy takie zaburzenie może być groźne dla jego pacjentów? – pytam. – Tak, ale ja nie jestem w stanie nic z tym zrobić – stwierdza profesor."
Kto zatem jest w stanie uchronić pacjentów przed takim osobnikiem? A może powinni radzić sobie sami? Na wszelki wypadek i dla ostrzeżenia zamieszczam jego podobiznę autorstwa Adama Tuchlińskiego.
|
To tytuł artykułu autorstwa Ryszarda Sochy, który ukazał się w POLITYCE. Czytamy w nim m. in.:
Niewinny człowiek latami żył z oskarżeniem o seksualne wykorzystywanie 14-letniej córki. Opinie w tej sprawie wydało aż trzech biegłych psychologów, nim akta trafiły do Marii Grčar, prezes krakowskiego Stowarzyszenia Psychologów Sądowych. – Te opinie nic nie wnosiły, nie odpowiadały na pytania sądu, oskarżony powinien być uniewinniony już osiem lat temu – zżyma się prezes, której ekspertyza pomogła sądowi wydać wyrok. Korzystała tylko z akt. Bo co może wyniknąć z badania świadków po ośmiu latach? Więcej...
W zestawieniu z ogromem zła jakie codziennie czynią psychologowie biegli sądowi artykuł jest zaledwie delikatnym zarysowaniem problemu. Znam kilkadziesiąt spraw sądowych, w których biegli wydawali niechlujne, nierzetelne lub kłamliwe opinie. Nie znam ani jednego przypadku, aby taki biegły odpowiadał przed sądem za składanie fałszywych zeznań bądź w jakikolwiek inny sposób został pociągnięty do odpowiedzialności. Czy to nie wspaniałe zajęcie - móc decydować o losach ludzi, rodzin i nie ponosić z tego tytułu żadnej odpowiedzialności? A może ktoś z czytelników tego bloga spotkał się z przypadkiem, że jednak biegłemu postawiono jakieś zarzuty? Chętnie się z nimi zapoznam.
|
 27 stycznia 2010 r. (środa) o godz. 18:00 w auli Instytutu Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego na ul. Dawida 1 w ramach cyklu "Psychoboo(j)ki czyli o psychologii przy książce" odbędzie się spotkanie z Tomaszem Witkowskim, autorem książki Zakazana psychologia. Pomiędzy szarlatanerią a nauką. Więcej...
Dziękuję za zaproszenie Dyrekcji Instytutu, a wszystkich zainteresowanych serdecznie zapraszam!
|
GazetaPraca.pl prezentuje: Zawód wrożka. Czyni to prawdopodobnie w ramach sformułowanej przez siebie misji edukacyjnej. Kiedy przeczytacie już cały artykuł, na końcu strony w rubryce POLECAMY znajdziecie zapowiedź innego artykułu: Polscy naukowcy bez szans i pieniędzy. Z jego treści dowiemy się m. in., że: Nauka w Polsce jest tragicznie niedofinansowania. Z budżetu wydajemy na nią w Polsce na jednego mieszkańca 5-10-krotnie mniej niż w krajach "starej Unii". No cóż, jeśli wydajemy pieniądze na legalizację takich zawodów jak wróżbici, angażujemy urzędników Urzędów Pracy do poszukiwania zatrudnienia dla bezrobotnych astrologów i nie wstydzimy się z powodu podobnych absurdów, to młodym naukowcom możemy jedynie doradzić dorabianie po godzinach w charakterze wróżki.
Tymczasem na świecie... Specjaliści od inżynierii tkankowej potrafią już wyhodować zastępcze tkanki, neurobiolodzy odkrywają tajniki regeneracji komórek mózgowych, fizycy teoretyczni docierają coraz bliżej sedna wielkiego wybuchu, mikrochirurdzy konstruują miniroboty wykonujące bezkrwawe operacje. Nauka rewulucjonizuje kolejne sfery życia, przekracza bariery poznania... Bez nas. I bez nadziei na nasz w tym udział.
|
15 stycznia w piątek o godzinie 21:00 w Wieczorze Radia TOK FM w audycji "Magazyn naukowy" odbędzie się rozmowa poświęcona Zakazanej psychologii. Audycję będzie prowadziła red. Hanna Zielińska, której dziękuję w tym miejscu za zaproszenie. W imieniu redakcji TOK FM oraz własnym zapraszam do radioodbiorników!
|
...bardzo celnie wypowiadał się w salonie politycznym trójki prof. Łukasz Turski: "Politycy chcą podejmować decyzje dotyczące praw przyrody. Jak można zadekretować politycznie, że temperatura się nie zmieni o więcej niż dwa stopnie albo mniej niż trzy stopnie?" Więcej w audycji, której można posłuchać klikając TUTAJ.
Panie profesorze, ci politycy, którzy dekretują temperaturę na ziemi mieli przynajmniej szansę pójść do gminnej biblioteki i dowiedzieć się czegoś na ten temat. Kolejne pokolenie polityków będzie dekretowało gorsze bzdury, bo ani reformowana obecnie szkoła ani zaplecze oświatowe nie da im szansy na zrozumienie, że opowiadają bzdury, a małej gminnej biblioteki, w której na półce mogłaby stać książka o podstawach przyrody, po prostu zabraknie...
A swoją drogą, ciekawe są obliczenia ile dwutlenku węgla wyemitowali do atmosfery swoimi samolotami odrzutowymi, limuzynami itp. "używkami" uczestnicy owego szczytu. Zachęcam do studiów.
|
Panie Premierze,
My, niżej podpisani – pisarze, tłumacze, redaktorzy, wydawcy, bibliotekarze i czytelnicy – protestujemy przeciwko planowanym zmianom w prawie pozwalającym na likwidację bibliotek w małych miejscowościach. Pan Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdan Zdrojewski twierdzi, że chodzi tu o łączenie niedochodowych bibliotek z innymi niedochodowymi instytucjami kulturalnymi, co ma obniżyć koszty ich utrzymywania. Kryterium dochodowości placówki kulturalnej, jaką jest biblioteka, użyte przez ministra kultury zdumiewa i wysoce niepokoi. Podzielamy obawy polskich bibliotekarzy, którzy słusznie widzą w tym zamysł likwidacji bibliotek. Więcej...
Ja już poparłem ten protest. Zachcam do pójścia moim śladem!
|
|
Jakiś czas temu pisałem o ogromnych postępach nauki przy okazji odkrycia mocy hipnozy na dworcu w Opolu. Przyszło mi jednak żyć w niezwykle ciekawych czasach, bo oto mamy kolejne epokowe odkrycie. Terapię można prowadzić nie tylko w okresie prenatalnym, ale jeszcze przed poczęciem! Również i diagnozowanie jest obecnie możliwe jeszcze przed narodzinami dziecka. To brzmi, jak dotykanie absolutu lub... absurdu.
Może dałoby sie to potraktować jako dobry żart, gdyby nie fakt, że opinia pochodzi z akt sądowych a na jej podstawie sąd będzie decydował kto zajmie się dopiero co narodzoną Adrianną. Może dałoby się przejść nad tym do porządku dziennego stwierdzając, że Witkowski znowu coś wypatrzył i rozdmuchuje do niebywałych rozmiarów. Wierzcie mi jednak, że przez moje ręce przeszła ogromna liczba podobnych opinii - wiele z nich zawiera jeszcze większe absurdy, bo dotyczące samej diagnozy. A tego nie zauważy już ani sąd ani przeciętny obserwator. Trochę śmieszne a trochę straszne opisy podobnych opinii można przeczytać w artykule poruszającym kwestię funkcjonowania RODK.
|
W 80 numerze kwartalnika "Bez dogmatu" Andrzej Dominiczak dokonał podsumowania naszej akcji "W obronie rozumu". Już drugie zdanie artykułu zawiera ewidentne kłamstwo. Autor podaje liczbę 2041 sygnatariuszy naszego listu. W rzeczywistości było ich 4982. Dlaczego skłamał? Żeby umniejszyć wagę wydarzenia? A może po prostu nie zadał sobie trudu, żeby sprawę poznać dokładnie? Ani jeden ani drugi powód nie wystawia mu najlepszego świadectwa. Warto, żeby ktoś, kto nawołuje do nauczania krytycznego myślenia zdawał sobie sprawę, że myślenie zaczyna się od analizy faktów. Dla autora tego tekstu myślenie jednak zaczyna się od tego co znajduje w swojej głowie. Spójrzmy na niektóre z tych "odkryć".
Inicjatywę, którą poparło blisko 5 tys. osób z całego świata porównuje do "głupstwa popełnionego w afekcie", a sobie udziela prawa do potraktowania go "z wyrozumiałością". Dalej wnika w głowy autorów i sygnatariuszy aby znaleźć w nich żądzę poddania represji wróżek, astrologów i innych oprotestowanych zawodów. Widać wie lepiej, bo ja takiej żądzy w swojej głowie nie znalazłem. Przypisywanie motywów postępowania innym jest metodą starą, sprawdzoną i z powodzeniem stosowaną przez komunistycznych propagandzistów i ich media. Zastanawia jedynie po co to wszystko robi?
Rzecz może nie warta byłaby ani komentowania tego wydarzenia - wszak dużo gorsze rzeczy o nas pisano i większe obelgi rzucano. W całej sprawie jednak najbardziej bulwersującym jest fakt, że Andrzej Dominiczak jest oficjalnym przedstawicielem na Polskę Center For Inquiry, (m. in. wydawcę Skeptical Inquirer), instytucji, którą jaką jedną z nielicznych jeszcze darzę zaufaniem. Co ciekawe, CFI w swojej misji ma te same cele, które realizowała nasza akcja!
Wstyd mi, że ktoś z takimi poglądami i w taki sposób wyrażanymi jest reprezentantem CFI w Polsce.
|
W czerwcu tego roku zachęcałem do podpisywania petycji w obronie tego pisarza. Dzisiaj, podobnie zapewne jak wszyscy, którzy podpisali petycję dostalem list od Simona z prośbą o kolejne wsparcie kampanii na rzecz zmiany brytyjskiego prawa. Rzecz zresztą dotyczy nie tylko Wielkiej Brytanii. Również w Polsce zdarzają się przypadki oskarżeń o zniesławienie osób wypowiadających się na temat wyników badań, żeby przypomnieć sprawę prof. Andrzeja Gregosiewicza, któremu dwukrotnie taki proces wytoczyli homeopaci. Wszystkich tych, którzy uważają, że sala sądowa nie jest miejscem, w którym decyduje się o wartości dowodów naukowych zachęcam do poparcia akcji. Poniżej list od Simona Singha w całości:
Dear Friends
It has been 18 months since I was sued for libel after publishing my article on chiropractic. I am continuing to fight my case and am prepared to defend my article for another 18 months or more if necessary. The ongoing libel case has been distracting, draining and frustrating, but it has always been heartening to receive so much support, particularly from people who realise that English libel laws need to be reformed in order to allow robust discussion of matters of public interest. Over twenty thousand people signed the statement to Keep Libel Laws out of Science, but now we need you to sign up again and add your name to the new statement.
The new statement is necessary because the campaign for libel reform is stepping up a gear and will be working on much broader base. Sense About Science has joined forces with Index on Censorship and English PEN and their goal is to reach 100,000 or more signatories in order to help politicians appreciate the level of public support for libel reform. We have already met several leading figures from all three main parties and they have all showed signs of interest. Now, however, we need a final push in order to persuade them to commit to libel reform.
Finally, I would like to make three points. First, I will stress again - please take the time to reinforce your support for libel reform by signing up at www.libelreform.org. Second, please spread the word by blogging, twittering, Facebooking and emailing in order to encourage friends, family and colleagues to sign up. Third, for those supporters who live overseas, please also add your name to the petition and encourage others to do the same; unfortunately and embarrassingly, English libel laws impact writers in the rest of the world, but now you can help change those laws by showing your support for libel reform. While I fight in my ow n libel battle, I hope that you will fight the bigger battle of libel reform.
|
W piątek, 4 grudnia, o godz. 17.30 we Wrocławiu w BWA na ul. Wita Stwosza 32 w ramach "Wrocławskich Promocji Dobrych Książek 2009" odbędzie się spotkanie dotyczące "Manipulacji" z udziałem psychologów: Wiesława Łukaszewskiego, Dariusza Dolińskiego i Tomasza Witkowskiego.
Wszystkich, którzy chcą spotkać się i podyskutować "w realu" serdecznie zapraszam!
|
STUDENT: What is science?
PROFESOR: Looking for a black cat in a dark room.
STUDENT: What is philosophy?
PROFESOR: Looking for a black cat in a dark room and there is no cat.
STUDENT: What is psychotherapy?
PROFESOR: Looking for a black cat in a dark room where there is no cat and finding it.
M. T. Singer, J. Lalich, "Crazy" Therapies. What are they? Do they work?
Jossey-Bass Publishers, San Francisco 1996.
|
T o tytuł artykułu autorstwa Anny Szulc, który ukaże się w jutrzejszym wydaniu PRZEKROJU.
Tekst w całości poświęcony pseudoterapiom takim m. in. jak ustawienia Hellingera, NLP i kinezjologia edukacyjna. Autorka nie tylko opisuje terapie, ale również, co godne najwyższego uznania, pokazuje instytucje zaangażowane w ich krzewienie. Tekst artykułu.
|
Dobrze, że kozetki są zbyt ciężkie aby nimi rzucać, bowiem zanosi się na paskudną walkę pomiędzy terapeutami. - tak rozpoczyna swój artykuł Ignoring the Evidence. Why do psychologists reject science? - Sharon Begley, redaktor działu Nauka w Newsweeku. Artykuł jest krótką relacją opracowania Current Status and Future Prospects of Clinical Psychology. Toward a Scientifically Principled Approach to Mental and Behavioral Health Care, ktore ukaże się w listopadowym numerze Psychological Science in the Public Interest, a w którym Timothy Baker, Richard McFall, i Varda Shoham pokazują przepaść jaka dzieli praktyki terapeutów i wyniki badań nad skutecznością terapii.
Rękawica została rzucona i natychmiast podjęta przez przeciwników. W terapeutycznym światku zawrzało. Na Sharon Begley zaczęły sypać się gromy, które jednak po dokładniejszym przyjrzeniu się okazały się łzawymi tłumaczeniami. Np.oburzona Katherine Nordal pisze: Najbardziej alarmujący jest w tym artykule jego potencjał, który może doprowadzić do zniechęcenia 57 milionów amerykanów mających problemy psychiczne do szukania pomocy u terapeutów lub rezygnacji tych, którzy terapię rozpoczeli. Więcej...
Celny strzał w samo serce psychobiznesu! Gratulację Pani Begley, być może uchroniła Pani trochę ludzi przed negatywnymi skutkami eksperymentalnych zabiegów terapeutów.
Podobnie łzawej retoryki używa Michael F. Steger w artykule How deep is the Divide between Therapy and Science? opublikowanym w Psychology Today. Reakcji na wypowiedź Begley jest mnóstwo. Tych kilka linków, które zamieściłem z pewnością ułatwią surfowanie po sieci wokół tej awatury.
Tylko w Polsce panuje niczym niezmącona cisza... Zdaje się, że polscy terapeuci są dobrze zabezpieczeni przed takimi zarzutami. W końcu kto by się przejmował jakimiś wypowiedziami zza oceanu i do tego pisanymi w obcym języku?
|
Wyjątkowo paskudna aura tej jesieni zniechęca do spacerów, ale za to sprzyja pracy. Udało mi się wygospodarować nieco czasu na dobranie się do kolejnych zamkniętych na kłódkę drzwi. Tym razem postanowiłem się przyjrzeć wyjątkowo cynicznej szarlatanerii w obszarze terapii dziecięcych. Na początek wziąłem na warsztat metodę Domana-Delacato i kinezjologię edukacyjną. Efekty tej pracy można prześledzić tutaj: Fragment pierwszego rozdziału drugiego tomu Zakazanej. Ciekaw jestem waszych opinii. Kolejne fragmenty będę systematycznie zamieszczał w tym samym miejscu.
|
Doskonała robota dziennikarska! Gratulacje!
Chociaż prowokacja obnaża naszą powierzchowność, małość i chęć poszukiwania dróg na skróty, to jednak moją uwagę przykuły najbardziej wątki poświęcone werbowaniu pracowników naukowych i kwestie związane z potencjalnymi reklamodawcami. Opisywane przez dziennikarzy reakcje potencjalnych pracowników napawają ogromnym smutkiem. Choć nie mam najlepszego zdania o przedstawicielach polskiego świata akademickiego, to jednak kołaczą się we mnie jakieś resztki nadziei, że może nie jest jednak tak źle, że może to z czym ja się spotykam to jakiś margines. Dziennikarze wybrali swoje "ofiary" losowo, z rożnych miejsc, z różnych dziedzin. Ich reakcje były niestety zadziwiająco i żenująco podobne...
Inną kwestią są oferty reklam. Przytoczę fragment artykułu:
" Gdy zgłaszała się jakaś agencja, pytaliśmy, czy razem z reklamą można by u nich zamieścić życzliwy tekst. Najdalej poszedł znany ogólnopolski dziennik. jego agentka reklamowa odpisała: Jeżeli wykupicie Państwo pół strony reklamy w dodatku [tu nazwa] - jest to dodatek ogólnopolski [tu nazwa dziennika] - za 5000 zł netto, to drugie pół strony dostajecie Państwo gratis na tekst-wywiad, bez oznaczenia napisem reklama, promocja." Więcej...
Podobnych przykładów dziennikarze "Wyborczej" przytaczają więcej. Ja chciałbym zadać w tym miejscu podstawowe pytanie - dlaczego dziennikarze utajnili dane dotyczące tych gazet? Dlaczego jako czytelnik, obywatel nie mam prawa znać oszustów? Dlaczego większe prawo do ochrony twarzy ma przestępca niż ofiara? Czy głównym i podstawowym powołaniem dziennikarza nie jest poszukiwanie prawdy i świadczenie o niej? Obawiam się, że zadziałała w tym miejscu po raz kolejny źle pojęta "solidarność zawodowa". Tym samym dziennikarze "Wyborczej" dołączają niestety do listy instytucji, które umożliwiają oszustom karmienie nas kłamstwami i oszustwami medialnymi.
|
9 listopada 2009 r. (poniedziałek) o godz. 17.00 w auli Wydziału Zamiejscowego Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej we Wrocławiu na ul. Grunwaldzkiej 98 odbędzie się spotkanie z Tomaszem Witkowskim, autorem książki Zakazana psychologia. Pomiędzy szarlatanerią a nauką. Więcej...
Spotkanie organizuje wydawnictwo Moderator i WZ SWPS we Wrocławiu. Wstęp wolny.
Dziękuję za zaproszenie prof. Dariuszowi Dolinskiemu, a wszystkich zainteresowanych serdecznie zapraszam!
|
 23 października w piątek o godzinie 18:00 w programie drugim Polskiego Radia w audycji "Sezon na dwójkę" odbędzie się dyskusja poświęcona między innymi problemom opisywanym w Zakazanej psychologii. Audycję będzie prowadził redaktor Bartosz Panek, któremu dziękuję w tym miejscu za zaproszenie. W imieniu redakcji programu drugiego oraz własnym zapraszam do radioodbiorników!
|
|
| |
| |
|  |  |
|