Tomasz Witkowski
W obronie rozumu - blogHistoria pewnej prowokacji...O mnieZakazana psychologiaLapidariumForum
Księga gości
English version
Księga gości
Dziękuję za odwiedzenie moich stron oraz dokonanie wpisu w Księdze Gości. Jeśli to możliwe, będę wdzięczny za podpisywanie swoich poglądów imieniem i nazwiskiem, tak, jak uczyniła to część moich gości. Prośba nie dotyczy tych osób, które w tym miejscu przekazują informacje, mogące im osobiście zaszkodzić. Z góry dziękuję,
Tomasz Witkowski

Adam
2010/03/01 19:16:54
Przepraszam, że Ci Się wciąłem na poważne forum, oczywiście mogę podyskutować na temat Twojej prowokacji, ale to wymaga pewnej głebszej refleksji, oczywiście jestem za ale są ludzie, którzy chą pokazać węcej niż dotąd napisałeś, chyba że ważniejsze jest wdawanie się w spory akademickie, czy Ci Było wolnio: TAK BYLO CI WOLNO a taraz nie dysputy akademickie, z którymi powienieś dć sobie sposkój, po co idę rzeczy bez komentarze,, bo nie robiłem tego dla Ciebie ani siebie tym bardziej,jak sam wiesz to kosztuje tak wiele, ale po kolei:
Kopia

Rybnik, dnia 18 maja 2007 r.


Adam Kołodziejczyk

ul. Stawowa 9D
44-203 Rybnik


Polskie Towarzystwo Psychologiczne
Zarząd Główny

Stawki 5/7
00-183 Warszawa

Sąd Koleżeński
Polskiego Towarzystwa Psychologicznego
Pierwszej Instancji



Sprawa przeciwko Andrzejowi Nehrebeckiemu
/Polski Instytut Psychoterapii Krótkoterminowej
31-408 Kraków, ul. Pocieszka 6/, członkowi
Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, rekomendacja
trenera treningu grupowego PTP
o czyny sprzeczne ze Statutem PZP i
Kodeksem Etyczno-Zawodowym Psychologa


Stan faktyczny sprawy:


Moja żona, Anna Kołodziejczyk za namową koleżanki (współpracownicy Andrzeja Nehrebeckiego) zdecydowała się na udział w Półrocznej Grupie Psychoterapii prowadzonej w oparciu o metodę Berta Hellingera. Terminy zjazdów były wyznaczone od 21 do 24 września 2006 (czterodniowe zajęcia wyjazdowe) a następnie w kolejnych miesiącach zajęcia jednodniowe a grupę prowadził Andrzej Nehrebecki.

Już, gdy żona poinformowała mnie o zamiarze wzięcia udziału w tej grupie i przedstawiła mi bardzo pobieżnie „metodę”, wyraziłem sprzeciw, co do jej udziału w tym przedsięwzięciu. Jak się jednak okazało, mój sprzeciw na tamten czas nie był dostatecznie zdecydowany. Poza tym, z oczywistych powodów nie byłem świadomy konsekwencji udziału w takiej grupie, nie tylko dla żony, ale również dla całej rodziny.

Już na etapie kwalifikacji do „grupy”, moja żona przedstawiała „metodę” w taki sposób, aby pomijać zagrożenia, co wiązało się z tym, że opierała się na informacjach uzyskiwanych od prowadzącego „grupę”, sama nie zadając sobie trudu zapoznania się z dostępnymi wiadomościami o tej „metodzie”. Ja również nie wykazałem wtedy należytego zainteresowania tą „metodą”, co wynikało jeszcze wtedy z braku świadomości zagrożeń.

Ostatecznie, początkowo nawet zaakceptowałem udział żony w tej „grupie”, gdyż według jej oświadczeń, jej udział w tej grupie miał służyć przezwyciężeniu choroby naszej córki. Jakkolwiek, dla rozsądnego i życiowo doświadczonego człowieka, nawet pobieżna znajomość tej „metody” podawała w wątpliwość jej „skuteczność”, to jednak pod naporem żony powołującej się na dobro naszego dziecka i chęć niesienia mu pomocy, byłem praktycznie bezradny, aby zapobiec wzięciu przez nią udziału w tej „grupie”.

Nie mam oczywiście co do tego wątpliwości, że intencje i motywacje mojej żony były uczciwe i szlachetne, co jednak w dalszej konsekwencji spowodowało dla niej i dla całej rodziny sytuację zagrożenia. Aby przybliżyć tę okoliczność, konieczne jest przedstawienie następstw udziału mojej żony w tej „grupie”.

Już po udziale w pierwszym zjeździe zauważyłem u żony pierwsze symptomy niekorzystnych zmian w jej zachowaniu. Polegało to na tym, że już wtedy żona zaczęła się izolować od rodziny, unikać rozmowy, w szczególności o terapii i o jej efektach. Te widoczne symptomy nasilały się z czasem, co przejawiało sie w tym, że gdy chciałem porozmawiać z żona po pracy, to twierdziła, że jest zmęczona, później unikała rozmowy, następnie kładła się do łóżka i praktycznie natychmiast zasypiała. Gdy próbowałem w tak niezręcznej sytuacji , aby doszło do rozmowy miała pretensje, że ją budzę i odkładała rozmowę na kolejny dzień. Efekt był taki, że kolejnego dnia również unikała kontaktu.

Gdy zwracałem jej wprost uwagę, że jej „nowa postawa” prowadzi do destrukcji naszego małżeństwa, odpowiadała wtedy, że „nigdy jeszcze tak dobrze między nami nie było”, co było oczywisty kłamstwem, gdyż nasze stosunki stawały się coraz bardziej napięte. Taki był efekt dalszego udziału mojej żony w tej „grupie”, że postępowała jej izolacja od rodziny, wykorzystywanie każdej chwili na wysyłanie poczty elektronicznej, czekanie na kolejny wyjazd „na grupę”.

W związku z nasilaniem się takiego zachowania żony, coraz częściej dochodziło między nami do konfliktów. Żona jednak, „nic sobie z tego nie robiła”, nie dostrzegała niekorzystnych zmian w jej zachowaniu i zagrożenia dla rodziny i naszego związku. Mimo, że już po udziale w kolejnym zjeździe, wyraziłem swój ostry sprzeciw, co do dalszego udziału żony w tej „grupie”, moja postawa została zbagatelizowana, co doprowadziło do ostrego konfliktu.

Już wtedy, zdając sobie sprawę coraz bardziej z zagrożeń związanych w udziałem żony w tej „grupie”, podjąłem pewne działania wychodzące poza moją rodzinę. Przeprowadziłem wtedy rozmowę z koleżanką żony, która poleciła jej udział w takiej „grupie”. Gdy zdałem jej relację ze swoich spostrzeżeń i wskazywałem na zagrożenia dla naszego związku, jej odpowiedź jako psychologa sprowadzała sie do tego, że żona „jest wolna i może brać udział w tej grupie, niezależnie od mojego sprzeciwu”.

W tym miejscu, chciałbym jednak zaznaczyć, że przytoczone okoliczności nie powinny być traktowane jako krytyczna ocena „metody” Hellingera, chociaż z oczywistych powodów mam ku temu powody, aby ją tak oceniać. Wskazane przeze mnie powyżej okoliczności prowadziły z czasem w prosty sposób do ujawnienia nieetycznej postawy prowadzącego tę „grupę”, czyli Andrzeja Nehrebeckiego.

Gdy wystosowałem z końcem listopada 2006 r. do niego pismo pocztą elektroniczną, w którym informowałem o zagrożeniach związanych z udziałem żony w tej „grupie” i zażądałem przerwania „terapii” nie zareagował w żaden sposób na moje uzasadnione obawy. Co więcej, na skutek dalszych niekorzystnych oddziaływań „terapeutycznych”, oprócz wspomnianych wyżej negatywnych zmian w jej zachowaniu, żona przybierała wobec mnie coraz bardziej konfrontacyjną postawę, posuwając się do szantażu, gdy kolejny raz zażądałem, aby przerwała udział w tej „grupie”.

Wtedy zacząłem sobie zdawać, że praktycznie od początku, żona została zmanipulowana i uzależniona emocjonalnie od prowadzącego i grupy, który to proces postępował. Były to jednak tylko moje, spostrzeżenia oparte na obserwacji zachowania żony i zauważalnych negatywnych wpływów udziału w „grupie”.

Starałem się sprawdzić w dostępnej mi literaturze psychologicznej i psychoterapeutycznej „wiarygodność” tej „metody”, jednak wtedy jeszcze nie natknąłem się na żadną publikację krytyczną, poza wydawnictwami autorstwa Berta Hellingera, które z oczywistych powodów nie deprecjonowały tej „metody”. Tak jak jednak zaznaczyłem wyżej, nie jest moim celem toczenie dyskursu o wartości tej „metody” a jedynie możliwie dokładne przedstawienie sprawy.

Przed udziałem w zjeździe w grudniu 2006 r. moja żona zastosował wobec mnie szantaż, który polegał na tym, że „byłaby skłonna zrezygnować z wyjazdu, gdy ja zrezygnuję z wyjazdu służbowego”. Był to kolejny widomy symptom negatywnego wpływu „terapii” i przyswojenia sobie nauczanych tam technik manipulowania otoczeniem, również z wykorzystaniem szantażu, co kojarzy się jednoznacznie z zasadami działania sekty. Do takiego stwierdzenia upoważnia mnie dalszy rozwój wypadków.

Po udziale żony w zjeździe w grudniu 2006 r. i dalszej eskalacji negatywnych wpływów „terapii” na jej zachowanie, dochodziło między nami do coraz ostrzejszych konfliktów związanych oczywiście z tym, że nie mogłem zaakceptować dalszego destrukcyjnego oddziaływania tej „terapii”.

Jak się okazało w niedługim czasie, na skutek mojej perswazji, żona podjęła jednak decyzje o zaprzestaniu udziału w tej „grupie”. Moje przeświadczenie o końcu naszych problemów związanych z udziałem żony w tej „terapii” okazało sie jednak przedwczesne. Zaszło to za sprawą prowadzącego „grupę” Andrzeja Nehrebeckiego. Gdy żona w dniu 20 grudnia 2006 r. zatelefonowała do prowadzącego, aby poinformować go o swojej decyzji rezygnacji z udziału w „grupie”, została zastraszona przez Andrzeja Nehrebeckiego. Przebieg jej rozmowy z prowadzącym „grupę” znam jedynie z przekazu żony.

Z jej przekazu wynika, że zastosował wobec niej szantaż, gdy zdecydowała się na rezygnację z „terapii”. POLEGAŁ ON NA TYM, ŻE GDY ŻONA OZNAJMIŁAMU O PRZERWANIU TERAPII, ZACZĄŁ JA STRASZYĆ NAWROTEM CHOROBY NASZEJ CÓRKI, WYRAŻAJĄC SIĘ „ŻE CÓRKA PONOWNIE ZACHORUJE, WIESZ CZASAMI DZIECI NIE DOŻYWAJĄ, A CHORZY SĄ JAK ROŚLINKI”.

O skali negatywnego i niedopuszczalnego oddziaływania prowadzącego (z oczywistych powodów, nie mogę go nazywać terapeutą) z zastosowaniem OCZYWISTEJ manipulacji i szantażu emocjonalnego, świadczy to, że po powrocie z pracy przeze mnie, żona nie poinformowała mnie o treści rozmowy z Andrzejem Nehrebeckim a jedynie stwierdziła, że „REZYGNUJE Z TERAPII NA 90 %”.

GDY ZACZĄŁEM DOCIEKAĆ O CO CHODZI W TEJ NIEJASNEJ WYPOWIEDZI, NIE BYŁA MI W STANIE NIC WYTŁUMACZYĆ. TA SYTUACJA ZANIEPOKIŁA MNIE , CO SPOWODOWAŁO, ŻE OSOBIŚCIE PRZEPROWADZIŁEM ROZMOWĘ Z ANDRZEJEM NEHREBECKIM. JEST ZROZUMIAŁE, ŻE PO NIEJASNYM OŚWIADCZENIU ŻONY, ROZMOWA MIAŁA GWAŁTOWNY PRZEBIEG. ZAŻĄDAŁEM, ABY USZANOWAŁ DECYZJĘ ŻONY I ODSTĄPIŁ OD JAKIEGOKOLWIEK WPŁYWANIA NA JEJ WOLĘ. WTEDY ANDRZEJ NEHREBECKI ZACZĄŁ I MNIE ZASTRASZAĆ, WYRAŻAJĄC SIĘ WPROST, ŻE „JEŻELI ŻONA PRZERWIE TERAPIĘ, CÓRKA ZACHORUJE”. WTEDY JESZCZE NIE WIEDZIAŁEM, ŻE W PODOBNY SPOSÓB ZOSTAŁA WCZEŚNIEJ ZASTRASZANA MOJA ŻONA. WTEDY W OSTRYCH SŁOWACH ZWRÓCIŁEM MU UWAGĘ, ŻE POSTĘPUJE NIEETYCZNIE, ŻE TO SĄ NIEDOPUSZCZALNE GROŹBY I SZANTAŻ. WTEDY ANDRZEJ NEHREBECKI ZACZĄŁ MNIE STRASZYĆ SWOIMI PRAWNIKAMI.

Ostatecznie, z odgłosów dochodzących podczas telefonicznej rozmowy i gwałtownego jej przerwania wnioskuję, ż osoba obecna w towarzystwie Andrzeja Nehrebeckiego (kobieta), wyłączyła mu drastycznie telefon (najprawdopodobniej z uwagi na jego nieodpowiedzialne i karygodne wypowiedzi). Jedynie na marginesie zaznaczę, że Andrzej Nehrebecki zaprezentował tak szokujące i nieprawdopodobne postępowanie w rozmowie ze mną, mając świadomość, że rozmawia z sędzią Sądu Okręgowego.

Na tym mógłby w zasadzie zakończyć przedstawianie stanu faktycznego sprawy. Wypada jedynie na koniec wspomnieć, że niekorzystny wpływ tzw. Terapii metodą Berta Hellingera jest widoczny w zachowaniu żony do dnia dzisiejszego. Po przerwaniu tej „terapii” korzystała ona z pomocy terapeutycznej a nawet z pomocy duszpasterskiej. Tak jak już jednak wcześniej zaznaczyłem, nie jest moją intencją sąd nad „metodą” a jedynie przedstawienie nieodpowiedzialnego i nieetycznego zachowania psychoterapeuty.


Uzasadnienie wniesienia sprawy:


Nie wymaga szerszych wywodów, aby ocenić zachowanie psychoterapeuty Andrzeja Nehrebeckiego jako nieetyczne i niezgodne ze Statutem PTP oraz zasadami Kodeksu Etyczno-Zawodowego Psychologa. Odwołując się do preambuły tego Kodeksu, Andrzej Nehrebecki naruszył wymiar etyczny relacji międzyludzkich, starał się wykorzystać przewagę kompetencji interpersonalnych, mając za nic ingerencję w drugiego człowieka, w sposób urągający wszelkim elementarnym zasadom etycznym, nie wspominając nawet o etyce zawodowej psychoterapeuty. W zachowaniu Andrzeja Nehrebeckiego nie było miejsca dla odpowiedzialności za drugiego człowieka, niesienia pomocy oraz respektowania prawa klienta do podejmowania własnych decyzji. W szczególności nie można pogodzić postępowania Andrzeja Nehrebeckiego z pkt 1, 2, 3, 14, 15, 25, 28 Kodeksu Etyczno-Zawodowego Psychologa.


Z poważaniem




Wnioski dowodowe:

1. przesłuchanie Adama Kołodziejczyka,
44-203 Rybnik, ul. Stawowa 9D
2. przesłuchanie Anny Kołodziejczyk,
adres jak wyżej





Anna Kołodziejczyk Rybnik, 25.06.2007r.
Ul. Stawowa 9d
44-203 Rybnik
POLSKIE TOWARZYSTWO PSYCHOLOGICZNE
ZARZĄD GŁÓWNY
Ul. Stawki 5/7 00-183 Warszawa
Sąd Koleżeński PTP I instancji Pot, sprawy PTP 107/ZG/07
Sprawa przeciwko Andrzejowi Nehrebeckiemu
z Polskiego Instytutu Psychoterapii Krótkoterminowej
31-408 Kraków, ul. Pocieszki 6, członkowi PTP
o czyny sprzeczne ze Statutem PTP i Kodeksem Etyczno- Zawodowym
Psychologa
W nawiązaniu do skargi męża, która wpłynęła do Zarządu w dniu 22.05.2007r.
ja również chcę wskazać na nieetyczne postępowanie pana Nehrebeckiego.
Zrozpaczona chorobą mojego dziecka /problemy ze zdrowiem psychicznym/,
pod wpływem porady mojej koleżanki- psychologa, uwierzyłam że jeżeli ja
wezmę udział w terapii prowadzonej przez A. Nehrebeckiego w oparciu o
ustawienia B. Hellingera- to moje dziecko wyzdrowieje, tj. nie będzie nawrotu
choroby.
Sama jestem psychologiem, pracuję z ludźmi chorymi psychicznie i pragnęłam z
całego serca pomóc córce.
Nie wiem co się stało i jak prowadzona była ta terapia, jakie błędy zostały
popełnione, ale po jakimś czasie zaczęły zupełnie psuć się relacje w mojej
rodzinie, głównie pomiędzy mną i mężem.
Wiem że może od psychologa oczekuje się więcej, ale ja niewiele z tego
wszystkiego rozumiałam, a terapeuta nie wyjaśnił mi co się dzieje, dlaczego
zaczęło w mojej rodzinie być tak bardzo źle, choć był on informowany o
wszystkim na bieżąco, wiedział co dzieje się w domu, a ustawienia miały
pomóc, miały przywrócić równowagę.

Kocham męża i kocham córkę, ale zaczęłam żyć w przeświadczeniu że muszę
wybierać: albo mąż albo terapia, albo mąż albo córka.
Pozytywne ustawienia w grupie nie znajdowały żadnego przełożenia na
rzeczywistość. Wręcz przeciwnie- sytuacja w domu stawała się coraz bardziej
napięta, nie do zniesienia.
Kiedy chciałam zrezygnować z dalszej terapii to usłyszałam od Andrzeja
Nehrebeckiego że jest to niewłaściwe, że jak przerwę terapię to moje dziecko
znów zachoruje, że może być jak „roślinka".....że niektóre dzieci nie
dożywają....
Chciałam powiedzieć: „co ty gadasz, przecież dzisiaj jest inne leczenie... są
nowoczesne leki...", ale nie zrobiłam tego, poczułam się zagubiona,
wystraszona.
Myślałam że usłyszę od terapeuty słowa w rodzaju: „trudno, taką podjęłaś
decyzję...tak bywa...szukajcie siły w sobie /ty i mąż/" itp. Czytałam że Hellinger
tak czasami robił.
Nie miałam odwagi przerwać definitywnie tej terapii, zrobił to za mnie mój mąż,
a ja czuję ogromny żal, smutek, rozgoryczenie, zawód.
Proszę o wyciągnięcie konsekwencji w stosunku do pana Nehrebeckiego
ponieważ czuję się przez niego oszukana.
Z


Rybnik, dnia 4 lipca 2008 r.


Adam Kołodziejczyk

ul. Stawowa 9D
44-203 Rybnik


Dot. PTP107/ZG/07
Polskie Towarzystwo Psychologiczne
Zarząd Główny

Stawki 5/7
00-183 Warszawa

Sąd Koleżeński
Polskiego Towarzystwa Psychologicznego
Pierwszej Instancji


Sprawa przeciwko Andrzejowi Nehrebeckiemu
/Polski Instytut Psychoterapii Krótkoterminowej
31-408 Kraków, ul. Pocieszka 6/, członkowi
Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, rekomendacja
trenera treningu grupowego PTP
o czyny sprzeczne ze Statutem PZP i
Kodeksem Etyczno-Zawodowym Psychologa


W związku z bezprecedensowo przewlekłym tokiem postępowania w powyższej sprawie, zwracam się z uprzejmą prośbą o informację nt. dotychczasowego przebiegu tego postępowania. Ostatnie pisma, jakie dotarły do mnie zawierają informację, że moja skarga przeciwko Andrzejowi Nehrebeckiemu została przekazana do przewodniczącej I instancji Sądu Koleżeńskiego PTP w dniu 31 maja 2007 r. (pismo z dnia 31 maja 2007 r.). Później, najprawdopodobniej w lipcu 2007 r., otrzymałem jedynie informację podobnej treści ze wskazaniem osoby przewodniczącego Sądu Koleżeńskiego. Od tego momentu, nie otrzymałem żadnej informacji o przebiegu tego postępowania.
W związku z zaistniałą sytuacją, wypada mi odwołać się do przebiegu postępowania w tym samym przedmiocie toczącego się przed Sądem Koleżeńskim Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego – Oddział w Krakowie. W załączeniu, pozwalam sobie przedłożyć pisma kierowane do mnie przez Polskie Towarzystwo Psychiatryczne – Oddział w Krakowie, w których jestem na bieżąco informowany o przebiegu tego postępowania.
Odpowiedzi oczekuję w rozsądnym terminie.


Z poważaniem








Warszawa, dnia 23 grudnia 2008 roku
Szanowny Panie,
Chciałam przeprosić za niewybaczalne opóźnienie w przekazaniu postanowienia Sądu Koleżeńskiego PTP I Instancji, za które wyłącznie ja sama ponoszę odpowiedzialność.
Byłam przekonana, ze wszystkie postanowienia zostały stronom przekazane, niestety, jak się
okazało tak się nie stało.
W sposób oczywisty wszelkie terminy odwoławcze związane są z datę otrzymania postanowienia, a nie jego wydania.

Jeszcze raz przepraszam
Z wyrazami szacunku
Przewodnicząca
Sądu Koleżeńskiego I instancji
PolskiegoTowarzystwa Psychologicznego

Dr Zuzanna Toeplitz
SĄD KOLEŻEŃSKI
POLSKIEGO TOWARZYSTWA PSYCHOLOGICZNEGO
I INSTANCJA

W sprawie skargi przeciwko kol. Andrzejowi Nehrebeckiemu (oddział PTP w Krakowie) wniesionej przez panią Annę Kołodziejczyk i pana Adama Kołodziejczyka

Sąd Koleżeński I instancji w składzie: Zuzanna Toeplitz - przewodnicząca
Alina Drozdowicz
Maria Matyszkiewicz Małgorzata Rybarczyk Beata Trojan
Beata Trześniewska
Ewa Wolińska

na posiedzeniu w dniu 25 listopada 2007 roku postanowił sprawę przeciwko kol. Andrzejowi Nehrebeckiemu

UMORZYC
W związku z wycofaniem skargi przez panią Annę Kołodziejczyk

Uzasadnienie:
Pani Anna Kołodziejczyk wycofała skargę, prosząc jednocześnie w liście, aby Sąd nie
zajmował się więcej tą sprawą. Drugi skarżący, pan Adam Kołodziejczyk nie był
bezpośrednim odbiorca usług psychologicznych.
Sąd postanowił uszanować wole głównej zainteresowanej.
Jednocześnie Sid postanowił przekazać kol. Andrzejowi Nehrebeckiemu informacje
dotyczące zastrzeżeń do jego pracy zawartych w skardze.

Od postanowienia Sądu Koleżeńskiego PTP I Instancji przysługuje stronom odwołanie w
ciągu 30 dni od dnia otrzymania postanowienia.



Przewodnicząca
Sądu Koleżeńskiego I Instancji
Polskiego Towarzystwa Psycholog
SĄD KOLEŻEŃSKI
POLSKIEGO TOWARZYSTWA PSYCHOLOGICZNEGO
I INSTANCJA

W sprawie skargi przeciwko kol. Andrzejowi Nehrebeckiemu (oddział PTP w Krakowie) wniesionej przez panią Annę Kołodziejczyk i pana Adama Kołodziejczyka

Sąd Koleżeński I instancji w składzie: Zuzanna Toeplitz - przewodnicząca
Alina Drozdowicz
Maria Matyszkiewicz Małgorzata Rybarczyk Beata Trojan
Beata Trześniewska
Ewa Wolińska

na posiedzeniu w dniu 25 listopada 2007 roku postanowił sprawę przeciwko kol. Andrzejowi Nehrebeckiemu

UMORZYC
W związku z wycofaniem skargi przez panią Annę Kołodziejczyk

Uzasadnienie:
Pani Anna Kołodziejczyk wycofała skargę, prosząc jednocześnie w liście, aby Sąd nie
zajmował się więcej tą sprawą. Drugi skarżący, pan Adam Kołodziejczyk nie był
bezpośrednim odbiorca usług psychologicznych.
Sąd postanowił uszanować wole głównej zainteresowanej.
Jednocześnie Sid postanowił przekazać kol. Andrzejowi Nehrebeckiemu informacje
dotyczące zastrzeżeń do jego pracy zawartych w skardze.

Od postanowienia Sądu Koleżeńskiego PTP I Instancji przysługuje stronom odwołanie w
ciągu 30 dni od dnia otrzymania postanowienia.



Przewodnicząca
Sądu Koleżeńskiego I Instancji
Polskiego Towarzystwa Psycholog
Rybnik, dnia 14 grudnia 2009 r.


Adam Kołodziejczyk
u. Stawowa 9D
44-203 Rybnik




Zarząd Główny PTP
ul. Stawki 5/7
00-183 Warszawa
Sad Koleżeński
Polskiego Towarzystwa Psychologicznego
II Instancja



Sprawa przeciwko Andrzejowi Nehrebeckiemu Członkowi Polskiego Towarzystwa Psychologicznego Rekomendacja Trenera Grupowego PTP O czyny sprzeczne ze statutem PTP i Kodeksem Etyczno - Zawodowym Psychologa




W nawiązaniu do pisma z dnia 02.04.2009 r., w którym Sąd Koleżeński Polskiego Towarzystwa Psychologicznego II instancji informuje mnie uprzejmie, że na posiedzeniu w dniu 29.03.2009 r. rozpatrzył wniosek o odwołanie od decyzji Sądu I Instancji i postanowił wszcząć postępowanie wyjaśniające oraz zapewnia, że o postępowaniu w powyższej sprawie będę informowany na bieżąco, zwracam się uprzejmie o informację o przebiegu tego postępowania. Moja prośba jest tym bardziej zasadna, że od daty wszczęcia postępowania wyjaśniającego upłynęło ponad osiem miesięcy, natomiast moja skarga wpłynęła w połowie 2007 roku.




Z poważaniem

Warszawa, dnia 02.04.2009 r.

Zarząd Główny PTP
ul. Stawki 5/7
00-183 Warszawa
Sad Koleżeński
Polskiego Towarzystwa Psychologicznego
II Instancja

Szanowny Pan
Adam Kołodziejczyk
UI. Stawowa 9d
44-203 Rybnik


Sprawa przeciwko Andrzejowi Nehrebeckiemu Członkowi Polskiego Towarzystwa Psychologicznego Rekomendacja Trenera Grupowego PTP O czyny sprzeczne ze statutem PTP i Kodeksem Etyczno - Zawodowym Psychologa
Uprzejmie informuję, że Sad Koleżeński Polskiego Towarzystwa Psychologicznego II instancji na posiedzeniu w dniu 29.03.2009 r. rozpatrzył wniosek o odwołanie od decyzji Sądu I Instancji i postanowił wszcząć postępowanie wyjaśniające.
Na Sędziego Sprawozdawcę wyznaczono kol. Annę Ciupa.
0 postępowaniu w powyższej sprawie będziemy informować Pana na bieżąco.
Sędzia sprawozdawca
Członek Sądu II Instancji PTP
Członek Sądu Koleżeńskiego PP II Instancji
Rybnik, dnia 4 września 2008 r.


Adam Kołodziejczyk

ul. Stawowa 9D
44-203 Rybnik


Dot. PTP107/ZG/07
Polskie Towarzystwo Psychologiczne
Zarząd Główny

Stawki 5/7
00-183 Warszawa

Sąd Koleżeński
Polskiego Towarzystwa Psychologicznego
Pierwszej Instancji


Sprawa przeciwko Andrzejowi Nehrebeckiemu
/Polski Instytut Psychoterapii Krótkoterminowej
31-408 Kraków, ul. Pocieszka 6/, członkowi
Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, rekomendacja
trenera treningu grupowego PTP
o czyny sprzeczne ze Statutem PZP i
Kodeksem Etyczno-Zawodowym Psychologa


W nawiązaniu do mojego pisma z dnia 4 lipca 2008 r. w powyższej sprawie, zwracam się po raz kolejny z uprzejmą prośbą o informację nt. dotychczasowego przebiegu tego postępowania. Powtórzę jedynie, że ostatnie pisma, jakie dotarły do mnie zawierają informację, że moja skarga przeciwko Andrzejowi Nehrebeckiemu została przekazana do przewodniczącej I instancji Sądu Koleżeńskiego PTP w dniu 31 maja 2007 r. (pismo z dnia 31 maja 2007 r.). Później, najprawdopodobniej w lipcu 2007 r., otrzymałem jedynie informację podobnej treści ze wskazaniem osoby przewodniczącego Sądu Koleżeńskiego. Od tego momentu, nie otrzymałem żadnej informacji o przebiegu tego postępowania.
Odpowiedzi oczekuję tym razem bezzwłocznie. Jednocześnie, uprzejmie proszę o wskazanie organu nadzorującego działalność Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.


Z poważaniem


Rybnik, dnia 4 września 2008 r.


Adam Kołodziejczyk

ul. Stawowa 9D
44-203 Rybnik


Dot. PTP107/ZG/07
Polskie Towarzystwo Psychologiczne
Zarząd Główny

Stawki 5/7
00-183 Warszawa

Sąd Koleżeński
Polskiego Towarzystwa Psychologicznego
Pierwszej Instancji


Sprawa przeciwko Andrzejowi Nehrebeckiemu
/Polski Instytut Psychoterapii Krótkoterminowej
31-408 Kraków, ul. Pocieszka 6/, członkowi
Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, rekomendacja
trenera treningu grupowego PTP
o czyny sprzeczne ze Statutem PZP i
Kodeksem Etyczno-Zawodowym Psychologa


W nawiązaniu do mojego pisma z dnia 4 lipca 2008 r. w powyższej sprawie, zwracam się po raz kolejny z uprzejmą prośbą o informację nt. dotychczasowego przebiegu tego postępowania. Powtórzę jedynie, że ostatnie pisma, jakie dotarły do mnie zawierają informację, że moja skarga przeciwko Andrzejowi Nehrebeckiemu została przekazana do przewodniczącej I instancji Sądu Koleżeńskiego PTP w dniu 31 maja 2007 r. (pismo z dnia 31 maja 2007 r.). Później, najprawdopodobniej w lipcu 2007 r., otrzymałem jedynie informację podobnej treści ze wskazaniem osoby przewodniczącego Sądu Koleżeńskiego. Od tego momentu, nie otrzymałem żadnej informacji o przebiegu tego postępowania.
Odpowiedzi oczekuję tym razem bezzwłocznie. Jednocześnie, uprzejmie proszę o wskazanie organu nadzorującego działalność Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.


Z poważaniem


Rybnik, dnia 14 grudnia 2009 r.


Adam Kołodziejczyk
u. Stawowa 9D
44-203 Rybnik




Zarząd Główny PTP
ul. Stawki 5/7
00-183 Warszawa
Sad Koleżeński
Polskiego Towarzystwa Psychologicznego
II Instancja



Sprawa przeciwko Andrzejowi Nehrebeckiemu Członkowi Polskiego Towarzystwa Psychologicznego Rekomendacja Trenera Grupowego PTP O czyny sprzeczne ze statutem PTP i Kodeksem Etyczno - Zawodowym Psychologa




W nawiązaniu do pisma z dnia 02.04.2009 r., w którym Sąd Koleżeński Polskiego Towarzystwa Psychologicznego II instancji informuje mnie uprzejmie, że na posiedzeniu w dniu 29.03.2009 r. rozpatrzył wniosek o odwołanie od decyzji Sądu I Instancji i postanowił wszcząć postępowanie wyjaśniające oraz zapewnia, że o postępowaniu w powyższej sprawie będę informowany na bieżąco, zwracam się uprzejmie o informację o przebiegu tego postępowania. Moja prośba jest tym bardziej zasadna, że od daty wszczęcia postępowania wyjaśniającego upłynęło ponad osiem miesięcy, natomiast moja skarga wpłynęła w połowie 2007 roku.




Z poważaniem

Michał
2010/03/01 17:16:16
Witam Panie Witkowski! Publikuje Pan bardzo fajne artykuły. Czytam je z dużym zainteresowaniem.
AdAm
2010/02/23 13:06:23
Bardzo ciekawy temat został podjęty przez Pana. Gratuluje wytrwałości w projekcie.
Książka jest po prostu rewelacyjna.
Hanna
2010/02/23 01:00:08
Jestem "na świeżo" po lekturze "Zakazanej psychologii" i jestem naprawdę pod wrażeniem :-) Przeczytałam jednym tchem. Teraz będę czytać po raz kolejny, ażeby zweryfikować swoje poglądy na Pana poglądy,gdyż podchodzę do niektórych z nich sceptycznie. Sceptycyzm zresztą w sobie bardzo pielęgnuję.
W międzyczasie chcę Panu powiedzieć, że jestem certyfikowanym homeopatą I stopnia (sic!) A oto jak uzyskałam certyfikat...
Będąc młodą lekarką :-), zaraz po studiach, zapisałam się na kurs homeopatii organizowany przez znaną firmę farmaceutyczną. (Płatny, rzecz jasna, nie pamiętam dokładnie ile, bo było to chyba w roku 97, czy jakoś tak... nie pamiętam). Po 2 zajęciach, po zapoznaniu się z podstawami teorii na temat tej metody leczenia, stwierdziłam, że znam lepsze sposoby na spędzanie niedziel niż słuchanie teorii całkowicie niezgodnych z moim wykształceniem chemicznym, fizycznym, o medycznym nie wspomnę. Dodam tylko, że na każdych zajęciach miała być "kartkówka", a na zakończenie egzamin testowy. Jakie było moje zaskoczenie, gdy po pewnym czasie przysłano mi certyfikat ukończenia kursu homeopatii I stopnia.
Z zaproszeniem na kolejny.
Nie zwiększyło to mojego zaufania ani do metody ani do firmy :-)
pozdrawiam
Hanna Zaborowska
P.S. O pana prowokacji dowiedziałam się dopiero z Pana książki, bo bardzo rzadko czytywałam "charaktery". Pragnę panu podziękować. Czytuję pisma popularnonaukowe dotyczące różnych dziedzin i wierzę w swojej naiwności, że informacje tam przedstawiane są w miarę rzetelne. I nie życzę sobie, jako czytelnik, żeby ludzie którzy biorą pieniądze za sprawdzanie czy to co drukują jest zgodne z wiedzą i z prawdą (czyli redakcja), zasłaniali swoją ignorancję i przypisywanie sobie cudzych tekstów (plagiat!) udawaniem skrzywdzonych ofiar nieuczciwych manipulacji.
Swoją drogą Pana artykuł to "perełka" jeśli chodzi o sprawność. Ale pomyśleć, że ktoś wykształcony "kupił" informację o mapowaniu pola morfogenetycznego przy pomocy MRI?! Rany boskie...
H
Jacek
2010/02/17 18:56:35
Robi pan swietna robote.Zapraszam do darmowego serwisu blogowego!
netway
2010/02/14 21:07:14
Witam panie Tomku, nie wiem czy Pan mnie pamięta, ale serdecznie pozdrawaim
Włodek
2010/02/11 16:09:14
Witam!

Jestem zdecydowanym przeciwnikiem NLP. Uważam, że to robienie wody z mózgu. Dobrze więc, że ktoś robi taką robotę.
dr Maciej Zatonski, MD, PhD
2010/02/02 15:08:12
Szanowny Panie Doktorze!
Miałem przyjemność zapoznać się z wybranymi Pana publikacjami komentującymi i/lub rozprawiającymi się szarlatanerią w psychologii i medycynie. Przyznam, że jako lekarz, spotykam się z podobnymi praktykami codziennie - i to na każdym szczeblu akademickich struktur. Pojęcia takie jak rzetelność, nauka, rozum, nie wspominając o EBM (Evidence Based Medicine) - wydają się być obce niejednemu kierownikowi klinki lub szefowi katedry wrocławskiej Akademii Medycznej.
Do tej pory prowadziłem nieskuteczną i samotną walkę z myśleniem, przekonaniami i przyzwyczajeniami lekarzy - równie trudną jak próby przekonania pacjentów do sensownego postępowania opartego na dowodach naukowych, a nie powszechnych mitach i przekonaniach (które często z prawdą nie mają wiele wspólnego).

Jeśli znajdzie Pan kiedyś chwilę czasu na spotkanie, lub miał Pan wcześniej plan(y) upowszechnienia nauki, rozumu, logiki i dowodów w medycynie - jestem otwarty na wszelką formę współpracy (laryngolog@gmail.com)

Z poważaniem

Maciek Zatoński
Doktorantka
2010/01/31 20:43:04
P.S. 2

pewnie czytał Pan już wiele podobnych opinii, ale mimo wszystko wklejam link do dyskusji o Pana artykule i książce na stronie portalu społecznościowego goldenline:
http://www.goldenline.pl/forum/etyczne-nlp/558862/s/2
Doktorantka
2010/01/31 20:19:49
Witam,

w pierwszym tomie pisze Pan o różnego rodzaju "modach" (np. na NLP). Ja mam taką nadzieję, że Pana książka zapoczątkuje "modę" na baczniejsze przyglądanie się i ocenę prac badawczych, publikacji, dysertacji, itd.
Równocześnie dziękuję, ponieważ Zakazana psychologia jest idealnym uzupełnieniem literatury dla prowadzonych przeze mnie ćwiczeń z Etyki zawodu psychologa.

P.S. również czekam na drugi tom (a może i trzeci)
57 razem elementów 1  2  3  4  5  6 
Dodaj nową wiadomość
Nazwa*
E-mail
URL
Wiadomość*
[[Components/Captcha_:_title]]*
[[Components/Captcha_:_refreshImageTitle]]


W obronie rozumu - blogHistoria pewnej prowokacji...O mnieZakazana psychologiaLapidariumForumKsięga gościEnglish version